Posty

Do Uszka Maluszka- nowa seria dla najmniejszych!

Obraz
Nastał ten dzień! Dzień, w którym powoli, nieśmiało mogę pokazać Wam, nad czym pracowałam na początku tego roku- a światło dzienne ujrzy na początku przyszłego. To seria "Do Uszka Maluszka", w skład której wchodzą tytuły: "Adaś", "Jajo", "Obiad", "Przyjaciele", "Spacer" i "Tata". Zilustrowane zostały przez panią Beatę Mostowską, która moim zdaniem wykonała swoją pracę świetnie i bardzo się postarała, by tym najmniejszym czytelnikom umilić wspólne chwile z książką. Do kogo skierowana jest seria? Do maluszków- do oglądania i zabawy, do trochę starszych dzieci- by powtarzały wyrażenia dźwiękonaśladowcze, i do tych uczących się mówić- by ćwiczyły pierwsze, proste zdania. 

Adaś
W domu Ali i Kuby pojawi się bobas. A gu gu! A kuku! Brum, brum! Bam, bam! Czy Adaś polubi nowe zabawy?
Jajo

Pies i kot znaleźli duże jajko. Czekają, co się z niego wykluje. Hau, hau! Miau! Ojej! Kim będzie ich nowy przyjaciel?

Obiad


Alę i Kubę odwiedzi d…

Targi Książki w Krakowie

Obraz
W sobotę po raz drugi zawitałam wraz z rodziną na Targi Książki. Do Krakowa mamy względnie blisko, jednak warunki atmosferyczne oraz korki kolejny raz pokrzyżowały nam plany i do Hali weszliśmy dopiero po 11. Co tam się działo! Wszędzie kolejki, tłumy ludzi, ścisk, gniewne spojrzenia... Wszyscy mieli dość i ludziom puszczały nerwy. Z racji że jesteśmy rodziną z dwójką maluszków- dwuletnim i 7-miesięcznym, nie było nam łatwo. Zabraliśmy tylko jeden wózek oraz chustę, żeby jakoś sobie radzić, jednak mimo że nasze dzieci należą do tych całkiem spokojnych i wesołych, wielu ludziom przeszkadzało, że zabraliśmy je na to wydarzenie. Spotkaliśmy się z niemiłymi uwagami na temat wózka oraz stwierdzeniami, że takie małe dzieci powinny zostać w domu. Czy Wy sądzicie podobnie?

Inaczej sprawa się miała na stoiskach- tam maluchy witane były z uśmiechem, wydawnictwa  w wielu przypadkach zadbały o jakiś kącik i atrakcje... Mój Wojtuś był wszystkim bardzo zainteresowany, jednak pod koniec miał już napr…

70- lecie Biblioteki w Piasecznie

Obraz
Dziś- 15 września, byłam z moją rodziną w Piasecznie na 70- leciu tamtejszej Biblioteki.  Po co? W sumie z perspektywy czasu sama nie wiem ;) Ci, którzy obserwują mnie na Facebooku wiedzą pewnie, że dostałam na tę uroczystość zaproszenie z powodu wygrania przeze mnie w zeszłym roku konkursu literackiego na legendę, organizowanego przez Bibliotekę Publiczną Miasta i Gminy Piaseczno.  Stwierdziłam, że może dobrze byłoby pojechać, szczególnie że w zeszłym roku, gdy ogłaszano wyniki konkursu i odczytywano treść mojej legendy, do Piaseczna nie dotarłam, a dziś dodatkowo rozdawano publikację zawierającą moje dzieło wraz z ilustracjami namalowanymi przez dzieci. Spakowaliśmy się wczoraj po południu i pod wieczór byliśmy w Piasecznie. Droga była burzliwa- wiecie, do Piaseczna mamy 3,5 godziny drogi, z dziećmi 5,5. Wszyscy byliśmy umęczeni i padliśmy na łóżka w przydrożnym hoteliku prawie od razu po przekroczeniu progu naszego pokoju. Dziś o 9:30 zaczynała się uroczystość. Na miejscu byliśmy już o…

10 000 sprzedanych egzemplarzy- dziękuję!!!

Obraz
Dzisiejsza wiadomość dała mi mnóstwo radości i energii. Gdyby rok temu ktoś mi powiedział, że ten dzień nastąpi, nie uwierzyłabym mu. Przecież wszyscy biją na alarm, że dzieci w Polsce nie czytają... ;)


Od jakiegoś czasu obserwowałam, że ta niepozorna książeczka utrzymuje się na listach bestsellerów na Arosie. Nie wiem, na jakiej zasadzie jest to obliczane, jakie ilości sprzedanych egzemplarzy wchodzą w grę, ale cieszyło mnie to niesamowicie, bo to znaczyło, że książka żyje, że jest czytana... Chwilę później przyszedł na to dowód.


31 stycznia, będąc w ósmym miesiącu ciąży, miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu autorskim organizowanym przez uczniów klasy drugiej Zespołu Szkół nr 5 w Sosnowcu. Dzieci przygotowały mi niespodziankę- przebrane w piękne stroje recytowały moje wiersze o pogodzie. Okazało się,  że od początku roku ich nauczycielki pracowały z nimi na mojej książce i wszyscy darzyli ją sympatią. Pewnie natłok wrażeń i emocji oraz ciążowe hormony spowodowały, że się rozpłak…

Książki mojego dzieciństwa

Obraz
Dziś pokażę Wam książki, które kochałam jako dziecko, i które kocha także mój Wojtuś. Po co je pokazuję? Po pierwsze po to, żeby zachęcić Was do zaznajamiania dzieci ze starszymi wydaniami- nie jest tak, że dzieci lubią tylko nowe, piękne, szaleńczo kolorowe. Okazuje się, że potrafią się zachwycić tymi starociami i słuchać z zapartym tchem wierszyków oraz historii i przynosić po dwadzieścia razy dziennie do czytania. Po drugie- by zachęcić Was, żebyście nie wyrzucali książek- swoich, rodzeństwa, dzieci. Po trzecie- żebyście sobie powspominali, bo może mieliście w biblioteczkach te same cudeńka? Może czytano nam do snu te same wiersze a my wpatrywaliśmy się w te same ilustracje?  Wiele książek dostępnych jest w antykwariatach i bibliotekach- więc może akurat na nie traficie? Poza tym niektóre z nich doczekały się wznowień- jak np. "Lokomotywa" czy mój ukochany "Smok ze smoczej jamy"... Warto poznać je bliżej i na nie zapolować. Zresztą- sami zobaczcie.
"Zwierzęta…