Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2017

Snów kolorowych, placu budowy

Obraz
Dziś chciałabym podzielić się z Wami moim najnowszym odkryciem. Ogólnie jeśli chodzi o książki dla dzieci mam ogromne zaległości, które postaram się nadrobić. Jednak bohaterka dzisiejszego wpisu jest tak cudowna, że muszę opowiedzieć o niej już TERAZ. Ci, którzy trochę nas znają lub czytali poprzednie wpisy wiedzą, że Wojtuś to fan motoryzacji. Nie wiem, skąd mu się to wzięło, ale gdy tylko zauważyłam jego zainteresowania starałam się je rozwijać nie tylko zabawkami, ale także puzzlami, układankami, naklejkami i przede wszystkim książkami. Mamy w domu wiele książek o samochodach. Ale ta... jest zupełnie inna niż wszystkie. To nie jest nowość, jednak trafiłam na nią niedawno, przeglądając w księgarni książki o pojazdach. Tytuł i okładka sprawiły, że uśmiechnęłam się szeroko i bez większego namysłu zapakowałam do koszyka. "Snów kolorowych, placu budowy"- o matko, to chyba jeden z najpiękniejszych tytułów, jakie słyszałam ;) Książeczka jest po prostu piękna. Począwszy od oryginaln…

Cała Polska Czyta Dzieciom- wizyta w bibliotece

Obraz
6 czerwca, zaproszona przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Dąbrowie Górniczej, gościłam w Filii nr 5 na spotkaniu z przedszkolakami w ramach akcji Cała Polska Czyta Dzieciom. Czytałam swoje wiersze i opowiadałam o pisaniu. Dzieciom bardzo podobały się zabawy słowami oraz chętnie opowiadały o zjawiskach przyrodniczych, które możemy zaobserwować na niebie, typu samolot czy balon ;) Choć spotkanie trwało niecałą godzinę, było bardzo wesoło i inspirująco. Dostałam od maluchów dyplom i różę oraz przepięknie wyrecytowane "DZIĘ-KU-JE-MY" ;) Sprzedało się też naprawdę wiele moich książek. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam być częścią ogólnopolskiej kampanii czytania i zaprezentować swoją twórczość maluchom. Nie mogę się doczekać kolejnych spotkań!



Zdjęcia pobrałam ze strony Biblioteki.

Warszawskie Targi Książki i jak nie umrzeć z nudów przy dwójce maluchów ;)

Obraz
Wiem, że długo to trwało. Za długo. Naprawdę nie miałam kiedy zabrać się za ten wpis. A później, gdy znalazłam chwilę, wszystkiego mi się odechciało po przeprowadzeniu bardzo dołującej rozmowy z jednym z wydawców. Ten dzień zdecydowanie nie należał do najmilszych w moim życiu i gryzłam się i trułam przez dłuższy czas, zanim się uporałam ze wszystkimi swoimi uczuciami i rozterkami. Łatwo jest wbić szpilkę i podkopać pewność siebie osobie która dopiero zaczyna pisać i bardzo jej na tym pisaniu zależy. Musiałam się wziąć ostro w garść by nie skończyć w łóżku, użalając się nad sobą (no dobra, na szczęście nie mam na to czasu, mogę się jedynie przez chwilę poużalać między zmienianiem pieluch i próbami oddzielenia od siebie czterech rodzajów puzzli). Nie jestem jednak z tych którzy się poddają, co to, to nie! Mam nowe pomysły, mnóstwo zapału i.. nieskończenie mało wolnego czasu. Trudno, najwyżej nowe teksty zacznę pisać, gdy dzieci pójdą do przedszkola... Albo do szkoły...  Albo na studia..…