Kolejna porcja książek z dziecięcej biblioteczki

Zapraszam do przejrzenia dalszej części bestsellerów mojego synka =)

"Braciszek" od KAW:
Książka ta została odziedziczona przez Wojtusia po mnie. Pamiętam ją z moich najmłodszych lat i niesamowicie wzrusza mnie fakt, że moje dziecko ślini i miętosi w swoich łapkach coś, z czym jego mama robiła przed nim to samo. 
Jest to książka obrazkowa, bez żadnych słów (za wyjątkiem słowa wstępnego na wewnętrznej stronie okładki). Pokazuje scenki doskonale znane każdemu maluchowi- jedzenie, przewijanie, kąpiel, zabawę oraz przedmiot- klucz wokół którego rozgrywa się "akcja". Przy każdej czynności niemowlęciu towarzyszy jego mama i siostra. Niektóre przedmioty nie przetrwały próby czasu i są trochę "starodawne", jednak ogólny przekaz się nie zmienia i śmiało można opowiadać maluszkowi o ilustracjach i odnosić je do rzeczywistości. Jeśli macie gdzieś w piwnicy, wykopujcie i pokazujcie swoim dzieciom. Jeśli spotkacie w antykwariacie, śmiało bierzcie. Wojtuś lubi i poleca =)






"Pory roku" od SBM:
Trafiłam na tę książeczkę w jakimś internetowym outlecie książkowym, i z racji ceny (2 zł.!) się na nią skusiłam przy okazji kupowania innego tytułu. Nie sądziłam, że będą to najlepiej wydane 2 zł. w moim życiu. Pozycję tę moje dziecko zdążyło już dosłownie zaczytać, dlatego kupiliśmy nowy egzemplarz (też za 2 zł. ;) ). Jest to książeczka kartonowa, gdzie na każdej rozkładówce widnieje rysunek oraz podpis miesiąca i zjawiska, które się z nim kojarzy. Niby nic, a jednak Wojtuś ubóstwia te obrazki. Wie już z pamięci, co będzie na następnej stronie. O wszystkich rysunkach bardzo króciutko mu zawsze opowiadam. Super rzecz. Polecam, polecam.








"Koparka Grzesia" od E.Jarmołkiewicz:
A to książeczka odziedziczona przez Wojtusia z kolei po moim bracie. Nie sądziłam, że tak mogą mu się spodobać proste, dość mdłe ilustracje i nieskomplikowane podpisy. Może to przez miłość mojego dziecka do samochodów pała taką miłością do tej pozycji? W każdym razie wciąż chce ją czytać. Polecamy =)






"KOP! Mały piesek" i "TUP, TUP! Mały dinozaur" od Olesiejuka:
Pozycje te pochodzą z serii z ruchomymi elementami dla najmłodszych. Dzieci bardzo lubią te książki. My mamy dwa tytuły i szczerze mówiąc nie widzę sensu dokupowania kolejnych, bo pomysły się powtarzają, niemniej jednak po oba mój synek chętnie sięga, i nawet nie interesuje się jakoś szczególnie urywaniem czegoś i psuciem, tylko próbuje wprawiać elementy w ruch zgodnie z instrukcją. Książki z tej serii nie są drogie i polecam je do nauki i zabawy a także ćwiczeń wyrażeń dźwiękonaśladowczych.
[Edit: A jednak dokupiliśmy jeszcze jedną część ;) "Bęc! Mała sówka", bo była kiedyś dostępna w Biedronce. I wiecie co? To chyba najładniejsza i najfajniejsza książka z serii ;) ].












"Auto" od Dwóch Sióstr:
Jan Bajtlik jest zdobywcą wielu prestiżowych nagród w dziedzinie ilustracji dziecięcej. Patrząc na te obrazki malowane chyba w Paincie wiem, że trudno będzie Wam w to uwierzyć. "Auto" to kartonowa książeczka z prostymi ilustracjami i tekstem opisującym sytuacje związane z tytułowym samochodem. Wszystko zależy od Waszej inwencji i sposobu czytania, jednak ta książka ma w sobie coś takiego, że dzieciom naprawdę się podoba i nie trzeba mieć nie wiadomo jakiej dykcji, by zainteresować maluchy tą pozycją. Uwierzcie mi na słowo ;)
Bardzo, bardzo polecam!












"Czy jesteś moją mamusią?" od Olesiejuka:
Książka, którą dorwałam na jakiejś wyprzedaży w Biedronce. Posiada element dotykowy w prawym dolnym rogu w postaci miękkiego futerka, który ciekawi maluchy. Historyjka jest bardzo prosta- opowiada o tygrysku, który szuka swojej mamy i podchodzi do różnych zwierząt, a one wyjaśniają mu różnice w ich wyglądzie, zawiera zatem element edukacyjny. Obrazki też nie kłują w oczy a powtarzalna fraza bardzo podoba się najmłodszym czytelnikom. Polecam =)








"Mam trzy lata" od Naszej Księgarni:
Kolejna pozycja odziedziczona przez moje dziecko po mamusi =) Ten wierszyk zna chyba każdy, i podejrzewam że wielu z Was posiadało lub posiada podobną książkę w swoich zbiorach. Ta moja posiada kartonowe strony i przyjemne, charakterystyczne ilustracje. Wojtuś bardzo, bardzo lubi i podejrzewam, że jak tylko nauczy się mówić to będzie już recytował tekst tej książki z pamięci. Polecam =)
[Edit: miałam rację- recytuje ;) ]






"Wierszyki" od Aksjomatu"
Ślicznie zilustrowana książeczka kartonowa zawierająca popularne piosenki, wierszyki i wyliczanki. Od razu chce się śpiewać i pokazywać dziecku znane z dzieciństwa zabawy paluszkowe. Nic dodać, nic ująć. Bierzcie =)








"Zaśnij ze mną" od Babaryby:
I ostatnia na dziś książeczka, którą Wojtuś dostał od cioci. Widziałam ją już wcześniej na kilku blogach i przyznam się szczerze, że jakoś do mnie nie przemówiła. Uznałam, że teraz szał robi się już ze wszystkiego, że to jest zbyt prosta forma i zbyt droga jednocześnie, i że szybko się znudzi. Moje dziecko jednak jak zwykle udowodniło mi, że niezbadane są jego wybory i gusta ;) 
Wojtuś książeczkę tuli, śpiewa jej, całuje, pilnie ogląda każdą stronę i stara się wykonywać zadania. Odpowiada także za książeczkę: gdy pytam, czy zrobiła siusiu i umyła zęby, mój synek zapewnia mnie za nią, że tak. Coś wspaniałego. Ciocia dostała już filmik udowadniający prawdziwość moich słów, a Was po prostu zachęcam do wypróbowania na własnych dzieciach ;)








Have fun! =)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dlaczego nie lubię Kici Koci?

W jaki sposób nauczyłam Wojtusia znajomości liter?

Do Uszka Maluszka- nowa seria dla najmniejszych!

Podróż do wnętrza ucha- jak w łatwy sposób nauczyć dziecko anatomii?