Książkowy misz- masz

Zapraszam do zapoznania się z kolejnymi pozycjami na półce mojego synka.

"Radiowóz" od Wilgi:
Prezent od cioci. "Radiowóz" to książeczka z serii o samochodach (u babci Wojtuś ma jeszcze "Autobus", jednak na razie traktuje go obojętnie). Wierszyki napisała Urszula Kozłowska, którą cenię, tu jednak rymy bywają dziwne. Ilustracje mi się nie podobają, jednak to nie przeszkadza mojemu dziecku przeżywać tej historii. Razem z radiowozem Staszkiem robi nu-nu, słucha bajki w skupieniu po kilka razy z rzędu i sam jeszcze później ją kartkuje. Nie doceniłam tej książeczki, fakt. A Wojtuś poleca =)




"Lego DUPLO. Zawody" od Wydawnictwa Ameet:
Kolejny prezent od cioci. Książeczka zaczytana przez Wojtusia wzdłuż i wszerz. Każda ze stron się rozsuwa- po lewej stronie mamy polecenie, a po prawej przedłużenie ilustracji również z zagadką. Nie wiem co w tej książce jest takiego, ale u nas jest hitem. Na okładce jest napisane 3+, czego zupełnie nie rozumiem- moje dziecko już teraz potrafi wskazać prawidłowo paluszkiem wszystko, o co poproszę, a książka nie posiada małych elementów. 
Polecamy.




"Słoń Staszek traci głos" od Olesiejuka:
Kupiony za 5 zł. w Biedronce może nie jest na piedestale ulubionych książek Wojtusia, jednak często gości w jego małych łapkach. Ilustracje są dość monotonne a piszczałka oporna na wydawanie dźwięków, jednak pozycja jest naprawdę pancerna- ma bardzo grube, tekturowe kartki i wiele przetrzyma ;)








"Wyprawa pontonem" od Olesiejuka:
Kolejna książka z Biedronki. Wydawało mi się, że będzie klapą, jednak Wojtuś bardzo ją lubi. Historia co prawda nie zachwyca i nic się w niej nie dzieje, jednak książeczka posiada obrotową tarczę, i naszym zadaniem jest dopasować zwierzątko do każdej ze stron. Wojtuś jeszcze sam tego nie robi, jednak bardzo się cieszy na moje zmagania. W przyszłości będzie ćwiczył na tarczy paluszki oraz analizę i syntezę wzrokową. A wszystko to za 5 zł. ;)








Seria książeczek dla maluchów od Zielonej Sowy:
Są to krótkie, wierszowane i zabawne historyjki napisane przez Agnieszkę Frączek. Ilustracje wykonała Monika Filipina, którą bardzo cenię za charakterystyczny styl, tu jednak się nie popisała. Obrazki są śliczne, to fakt, jednak nic poza tym. Ilustracja powinna być dopełnieniem tekstu, pokazywać coś więcej, a tu jest dokładnym odzwierciedleniem słów autorki, przez co właściwie nie ma czego dziecku pokazywać i o co pytać. Wierszyki są proste i wpadają w ucho, ale czasem rażą mnie (i nie tylko mnie, nawet mój mąż który nie jest żadnym humanistą śmiał się z niektórych wersów- żeby nie było że jestem taka czepliwa ;) ) i denerwują. Taki przykład:
"Wnet zamówił ciężarówkę, zabrał tapczan, stół lodówkę,
a w lodówce miał salami i słoiki z przetworami".
Że co?!?! Powie mi ktoś po co jest ta druga linijka, co wnosi, czego dotyczy? Wtrącona jest tak na siłę, tak bez sensu, że to aż boli. 
No ale dość marudzenia. Ogólnie książeczki są śliczne i mój Wojtuś je lubi. Ja też je lubię, bo cieszą oko. Nie są drogie i miło je mieć. Polecamy =)

"Kret podróżnik" i "Bocian nauczyciel"








"Pająk na wakacjach" i "Żaba w kaloszach"










"Zając w restauracji" i "Ślimak na urodzinach"












"100 zwierzaków dla dzieciaków" od Wilgi:
Książka jest przekładem (oryginał wydany był przez Really Decent Books), czego dowiedziałam się później, trafiając na anglojęzyczną pozycję z identycznymi ilustracjami. Pokażę ją w kolejnym wpisie. 
Jest to encyklopedia zwierząt podzielonych ze względu na miejsce występowania: na wsi, w dżungli, w morzu. Wojtuś ostatnio przekonał się do tego tytułu i chętnie go przegląda, naśladując wydawane przez zwierzaki odgłosy. Ilustracje są dość specyficzne, jednak nie można im nic zarzucić. My polecamy.











Seria "Zabawa w kąpieli" od Wilgi:
Mamy chyba wszystkie tytuły (czyli 3): "Małego lewka", "Krówkę Melę" i "Kotkę Psotkę". Każda z książeczek posiada piszczałkę i jest po prostu urocza. Wierszyki są śliczne i zachęcające do zabaw dźwiękonaśladowczych, ilustracje, mimo że komputerowe, także nam się podobają. Wojtuś uwielbia wszystkie trzy pozycje i chętnie się z nimi kąpie i wciąż prosi o czytanie.








Na doczepkę pokażę tu również książeczkę "Delfin Dorotka", która była dodatkiem do zabawek kąpielowych. Mimo nieciekawych ilustracji i próbującego się rymować (choć mu to nie wychodzi) tekstu, Wojtuś także bardzo ją lubi. Chyba atutem tego tytułu jest to, że trzy z przedstawionych w nim bohaterów pływają sobie w gumowej postaci razem z moim synkiem w wannie. To jest naprawdę fajne =) 
Polecam wszystkie pokazane przeze mnie książeczki do kąpieli.






Miłego czytania! =)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dlaczego nie lubię Kici Koci?

W jaki sposób nauczyłam Wojtusia znajomości liter?

Czy z kilkumiesięcznym dzieckiem można czytać?