Nasze biblioteczkowe cudeńka

O książeczkach w języku angielskim pisałam kiedyś TUTAJ, i wtedy pokazałam i opisałam kilka z nich oraz podzieliłam się informacją, gdzie je nabyłam. W poniższym przeglądzie dotyczącym książeczek, które Wojtuś lubi albo dopiero zaczyna się nimi interesować (i czekają, aż trochę podrośnie) posiadających wspólną cechę- niezwykły urok, pokażę, jak trzy z nich wyglądają w środku. Poza nimi czekają na Was też inne nasze cudowności.
Zapraszam do zachwycania się razem ze mną =)

"Farmyard Friends" od Little Tiger Press:
Niewielka anglojęzyczna książeczka kartonowa z wpadającymi w ucho wierszykami i ślicznymi ilustracjami. Mój synek ostatnio bardzo polubił tę pozycję, bo zwierzęta wiejskie zna i są mu bliskie, poza tym niezmiennie dziwi go fakt, gdy czytam mu tekst w obcym dla niego języku. Zawsze po skończonym czytaniu tłumaczę Wojtusiowi po polsku treść wierszyka i razem podziwiamy ilustracje. Polecam do ćwiczenia wymowy dla rodziców oraz możliwości osłuchiwania się z angielskim dla dzieci =)








"Animals! 9 mini board books for little hands" od Really Decent Books:
Oto pozycja, o której wspominałam przy okazji poprzedniego wpisu. Jak możecie zauważyć, zwierzątka przedstawione na ilustracjach to te same obrazki, co w przypadku "100 zwierzaków dla dzieciaków". Tu mają formę małych książeczek o niezwykle grubych stronach. Są podzielone tematycznie (kategorii jest więcej niż w przypadku polskiego wydania, a co za tym idzie zwierzątek również). Wojtusia bardzo interesują te malutkie cudeńka i bardzo często i chętnie po nie sięga. Ich wykonanie jest bez zarzutu. Idealne do nauki słówek (nawet ja i mój mąż nie znaliśmy wszystkich nazw zwierząt). Polecam!








"If you see a Fairy Ring" od Barron's Educational Series:
Piękna, potężna księga o wróżkach. Ilustracje są prześliczne, choć całość utrzymana jest w bardzo pastelowych i delikatnych barwach. Na każdej rozkładówce mamy wiersz oraz ilustrację, która zmienia się po dodatkowym rozłożeniu strony. Pierwszy raz spotkałam się z takim cudem- wszystko chodzi bez zarzutu, zakładki idealnie do siebie pasują i obrazki wyglądają wspaniale. Wojtuś uwielbia przeglądać tę pozycję.








Seria "Otwórz okienko": "Przeciwieństwa" oraz "Słówka" od Olesiejuka:
Jakiś czas temu dorwałam te książki na wyprzedaży w Biedronce. Widziałam je wcześniej w Księgarni Bookids w wersji angielskiej, tylko ich cena była astronomiczna- ok. 50 zł. za sztukę. Warto było poczekać na polskie wydanie i nabyć te cudeńka za 19,90 zł. każda. 
Oba tytuły są przepięknie wydane, kartonowe, przemiłe w dotyku. Aż chce się je otwierać i przeglądać. Osobiście zajrzałam już do wszystkich okienek. W książce "Przeciwieństwa" po ich otwarciu ukazuje nam się obrazek przeciwny temu, który jest na wierzchu, bądź słowo go opisujące (choć czasami te przeciwieństwa są dość niejednoznaczne i moim zdaniem trudne do wyłapania dla dziecka). W "Słówkach" na każdej rozkładówce mamy jedną dużą ilustrację, która posiada okienka kryjące w środku nazwę danego przedmiotu/ zjawiska/ rzeczy, a na spodzie strony lub obok okienka opisane są nazwami, które po otwarciu kryją obrazek- można więc świetnie przećwiczyć pamięć, znajomość słówek oraz czytanie globalne. Coś wspaniałego. Polecam bardzo!


















"W domu, w dziczy, na ulicy" od Dwóch Sióstr:
Jest to słownik obrazkowy w stylu retro namalowany na początku ubiegłego wieku. Posiada kartonowe strony, dzięki czemu nadaje się już dla najmłodszych. Ilustracje są bardzo charakterystyczne i piękne, naprawdę oglądając je można przenieść się w czasie. Moje dziecko jeszcze nie jest zainteresowane tą pozycją, jednak jeśli nawet nigdy jej nie polubi, nie będę żałowała wydanych na to cudeńko pieniędzy- sama często z wielką przyjemnością ściągam je z półki i się nim zachwycam. Co oczywiście i Wam polecam!



















"Torebka babuni" od Olesiejuka:
Książka- zabawka. W zasadzie trudno jednoznacznie zdefiniować tę pozycję. Otwiera się jak zwykła książeczka i można ją tak przeglądać, jednak najlepiej po prostu zatopić się w niej rozchylając szeroko i cieszyć oczy. Jest w niej mnóstwo zakamarków, niespodzianek i ruchomych elementów, wszystko, co babcia powinna posiadać w swojej torebce. Można mierzyć pierścionki i okulary, oglądać zdjęcia i zajrzeć do koperty. W każdej przegródce czeka nas także rada od mamy i babci, a ja miałam i zresztą mam do tej pory łzy w oczach i gulę w gardle ze wzruszenia, gdy to czytam. Doskonale pamiętam zapach torebki własnej Babci... 
Polecam Wam tę niezwykłą pozycję ku uciesze Waszej oraz Waszych pociech. Jest warta swojej ceny (zresztą niedużej). Do tej torebki wolno Wam zajrzeć bez pytania o zgodę...








Jestem bardzo ciekawa Waszej reakcji. Dzielcie się ze mną wrażeniami =)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dlaczego nie lubię Kici Koci?

W jaki sposób nauczyłam Wojtusia znajomości liter?

Podróż do wnętrza ucha- jak w łatwy sposób nauczyć dziecko anatomii?

Czy z kilkumiesięcznym dzieckiem można czytać?