Książki interaktywne

Dziś pokażę Wam książki interaktywne, które posiadamy w swoich zbiorach. Pisząc "interaktywne", mam na myśli zarówno te z elementami dźwiękowymi, jak i angażujące dziecko do wykonywania jakichś działań. Zapraszam =)

"Klapu klap" od Babaryby:
Książka, którą wygrałam w konkursie, w innym przypadku pewnie byśmy jej nie mieli, bo bym jej nie kupiła. A może i szkoda, bo Wojtuś naprawdę ją lubi. Książka jest oparta na tak banalnym pomyśle, że aż dziw, że nikt wcześniej na to nie wpadł. Albo wpadł, ale sądził, że jest zbyt banalny, żeby mógł się spodobać ;) Na każdej rozkładówce mamy obrazek, który po rozłożeniu i złożeniu książki ma imitować ruch- przy okazji wydajemy dźwięk, jaki podczas tej czynności powinien mieć miejsce, powtarzając to zawsze o jeden raz więcej- w ten sposób ćwicząc liczenie. Grafika mnie nie przekonuje, cena odstrasza, ale tytuł ten jest naprawdę eksploatowany i często ściągany z półki. 








"Poznaję dźwięki! Mozart" i "Poznaję dźwięki! Odgłosy natury" od Yoyo Books:
Jest to cała seria książek dźwiękowych. Mechanizm jest ukryty wewnątrz stron, i żeby uruchomić przyciski, należy nacisnąć w nadrukowanym miejscu. Moje dziecko na początku miało z tym mały problem, jednak już od jakiegoś czasu korzysta z książek bez przeszkód. Książki wyglądają ładnie, nagrane dźwięki brzmią czysto, tylko jak dla mnie trwają zdecydowanie za krótko. Wojtuś bardzo lubi zarówno pierwszy, jak i drugi tytuł i często się nimi bawi.







"Naciśnij mnie" od Babaryby:
Hit nad hitami, bestseller nad bestsellerami znany na całym świecie. Pan Tullet napisał wiele książek w podobnym stylu, i dzieci je kochają. Wojtuś też od dawna uwielbia "Naciśnij mnie". Książka angażuje dziecko do działania, wykonywania poleceń i gwarantuje dobrą zabawę. Maluch trzęsie książką, klaszcze, dmucha, a to wszystko za sprawą kolorowych kropek. My dostaliśmy od cioci wersję polsko- francuską. Polecamy.






"Głośne zwierzęta" od Olesiejuka:
Prezent od babci. Nie przepadam za książkami tego typu, ale ta jest całkiem fajna. Co prawda tekst nie jest jakoś szczególnie odkrywczy, ale moje dziecko używa właściwie tylko panelu z dźwiękami. Są one nagrane ładnie i czysto, łatwo je uruchomić. Po naciśnięciu na traktorek rozbrzmiewa wesoła muzyka. To nasza jedyna książka tego typu. Wojtuś bardzo lubi.




"Śpij, króliczku" od Dwóch Sióstr:
Książka na dobranoc o podobnej zasadzie działania jak "Zaśnij ze mną", o której pisałam TU. Ta jednak podoba mi się bardziej graficznie. Wojtuś bardzo lubi układać do snu króliczka i cierpliwie powtarza raz za razem "karaluchy pod poduchy". Polecamy!





I jak? Spodobało się Wam coś? =)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dlaczego nie lubię Kici Koci?

W jaki sposób nauczyłam Wojtusia znajomości liter?

Podróż do wnętrza ucha- jak w łatwy sposób nauczyć dziecko anatomii?

Czy z kilkumiesięcznym dzieckiem można czytać?